1 listopada 2011

III - Nowe miasto

Pół godziny później wszystkie rzeczy, które dzisiaj zabraliśmy były już na miejscu. Nie mogłam uwierzyć, że teraz będę mieszkać w mieszkaniu, o którym tak długo marzyłam.
- To co, wracamy ? - spytała Mama.
- Oj, zostańmy jeszcze troszkę - spojrzałam na rodziców błagalnym wzrokiem.
- Dobrze, dobrze - Tato, uśmiechnął się.
- Ale wy naprawdę kupiliście to mieszkanie ? - spytałam z niedowierzaniem.
- Tak , tak Cię to dziwi ? - Mama popatrzyła na mnie.
Nic nie odpowiadałam. Rzuciłam się rodzicom na szyję i mocno ich przytuliłam.
- Dziękuje ! Jesteście kochani !
- Za co Nam dziękujesz?
- No ... A nieważne ! Możemy wracać jak chcecie - uśmiechnęłam się.
- Dobra, to wracamy.
Wyszliśmy z mieszkania i zeszliśmy na dół. Rodzicie wsiedli już do samochodu, a ja przez krótką chwilę patrzyłam w okno dużego bloku.
-  ,, Tam jest mój pokój '' - pomyślałam.
- Wsiadasz ? - spytała Mama.
- Tak, tak - wsiadłam do samochodu.
W czasie podróży dość długo rozmyślałam. Myślałam o nowym mieszkaniu, nowej szkole, o nowych znajomych, o rodzicach - o Moich najcudowniejszych rodzicach. Rozmyślałam o Susi i Lill - Moich najlepszych przyjaciółkach. Nie chciałam Ich opuszczać, ale będziemy się widywać. Nawet nie zdążyłam niczego powiedzieć, a już byliśmy w domu. Przy drzwiach stał Miki. Pilnował domu. Wysiedliśmy z samochodu.
- Za dwadzieścia minut będzie obiad - powiedziała Mama, kiedy już stałam przy drzwiach.
- Dobra, pójdę się przebrać i przyjdę - weszłam do domu. Od razu pobiegłam do swojego pokoju i usiadłam na łóżko. Wzięłam do ręki telefon, wybrałam dwa numery: Susi i Lill. Napisałam do nich sms z treścią : ,, Tamte mieszkanie jest cudowne ! Jest dwa razy większe niż mój dom ! Jutro zawozimy całą resztę rzeczy i za dwa dni się przeprowadzamy :) Mam nadzieje, że jeszcze wpadniecie do mnie na pożegnanie :D . Pozdrawiam, Megi ;* " . Odłożyłam telefon na łóżko, wzięłam krótkie jeansy oraz koszulkę i poszłam do łazienki się przebrać. Po dziesięciu minutach byłam już przebrana i odświeżona. Spojrzałam na zegarek i była 18:57.
- ,, To nie będzie obiad tylko kolacja " - pomyślałam i zaśmiałam się pod nosem.